Słów kilka o mnie

Poniedziałek, 7 listopada 2011, godz. 23:02 Posted by Marcin Zalewski

Jakie to uczucie robić coś z pasją i poświęceniem? Wspaniałe! Nie mam tu żadnych wątpliwości :) Myślę, że każdy kto tego doświadczył zgodzi się ze mną. No dobrze ale może zacznijmy od początku...

Jeszcze kilka lat temu nie miałem pojęcia jak wciągające jest fotografowanie i jak dużo satysfakcji daje. Przypadek sprawił, że zainteresowałem się tą dziedziną (chociaż podobno w życiu nie ma przypadków ...) i wciągnęło mnie to jak ruchome piaski na pustyni :o)

Mój znajomy pokazał mi zdjęcia swojego autorstwa, lustrzankę, lampę błyskową i kilka magazynów fotograficznych. Coś zaczęło kiełkować w głowie, chociaż w tamtym momencie jeszcze nie wiedziałem do końca co ... Niedługo potem pojawiły mi się pytania i ciekawość związana z tym tematem. W odpowiedzi dostałem od znajomego książkę i kilka egzemplarzy prasy fotograficznej. Zatopiłem się w lekturze, podziwiałem wspaniałe zdjęcia i zacząłem marzyć ... A jak wiadomo marzenia popychają nas do działania. Stanowią największą siłę naszego życia. Dzięki marzeniom możemy ustawić sobie cele w życiu i do nich zmierzać.

Ja marzyłem o robieniu zdjęć. Wyjąłem z szafy poczciwego ZENITA XP i założyłem pierwszą rolkę filmu. Efekty nie były powalające ... mówiąc szczerze były marne jak to zazwyczaj na początku bywa. Nie poddałem się, kupiłem kolejne książki (klasyka: Burzyński, Dederko, Feininger). Chciałem poznać klasyczne podejście, zrobić taki back to the roots w dobie zalewu fotografii cyfrowej i robienia zdjęć bez znajomości podstaw.

Wraz z upływem czasu zdjęcia zaczęły nabierać wyrazu, chociaż nadal daleko im było do ideału (nadal im brak ha ha ha, to taki króliczek którego wolę gonić aniżeli złapać, bo co będzie potem???...).

Zmienił się sprzęt, poczciwego ZENITA zastąpił PENTAX MX z obiektywem SMC-M 50/1.7. Piękny, klasyczny sprzęt bez jakiejkolwiek automatyki o niepowtarzalnym dźwięku migawki. Ręczne nastawy czasu i przysłony, brak blokady ekspozycji czy chociażby automatyki przysłony i ten niesamowity wizjer rozmiarów telewizora :o)))) Cudowny sprzęt, mam go do dziś i już nie sprzedam. Wybór był świadomy, dokładnie wiedziałem czego chcę, jakie mam wymagania. To był przełom, zrozumiałem, że zaczynam "świadomie" fotografować, znam zależności pomiędzy czasem, przysłoną, iso a warunkami oświetleniowymi. Zacząłem się skupiać na fotografii krajobrazowej i przyrodniczej. Dokupiłem mieszek, pierścienie pośrednie, statyw ... i zacząłem się blisko przyglądać otaczającej nas przyrodzie. To był początek prawdziwej przygody, która trwa do dnia dzisiejszego.

Sprzęt jest już inny ale sentyment pozostał. Nadal używam wspomnianego mieszka i pierścieni. Mimom, że korpus jest cyfrowy a obiektyw i osprzęt z poprzedniej epoki, to zdjęcia wychodzą ciekawie. Może nie jest to najbardziej wygodne ale ... (nie jest ważne jakim sprzętem się robi zdjęcia...) jeśli widzisz otaczający Cię świat poprzez pryzmat wizjera aparatu, zanim ten aparat przyłożysz do oka, to jesteś na dobrej drodze do sukcesu!

Tak, w pewnym momencie odkryłem, że postrzegam świat w ten właśnie sposób. I bardzo mnie to uradowało.

Nie potrzeba wyjeżdżać za granicę aby zrobić ciekawe zdjęcia. Piękno jest wokół nas, wystarczy chcieć je dostrzec. Czasem trzeba się położyć w mokrej trawie aby zobaczyć coś wyjątkowego :o)

Jeśli przebrnęliście przez cały mój tekst, to gratuluję Wam wytrwałości :o)

Nie pozostaje mi teraz nic innego jak zaprosić Was do mojej galerii.


Pozdrawiam serdecznie!

Marcin Zalewski